Zacznijmy od początku. Gdzieś tam, w małym miasteczku, żyje pewna młoda dziewczyna. Mówią na nią Mell. Nie lubi dużych zgromadzeń ludzi, wręcz przeciwnie- kocha samotność. Większość czasu spędza ze swoimi przyjaciółkami. Jakimi? To zależy na co ma w tym dniu ochotę. Romans, akcja, przygoda.. Chyba nie muszę tego tłumaczyć, bo każdy, a przynajmniej większość z Was, wie co mam na myśli. Oczywiście, ma również prawdziwą przyjaciółkę -Magdę. Dziewczyny są totalnymi przeciwieństwami. Mell jest taka, jak już wspominałam wcześniej, natomiast Magda to chodząca bomba zabawy i śmiechu. Niektórzy śmieją się, że na drugie imię ma szaleństwo. Teraz, skoro już z grubsza przedstawione postacie można zabrać się za opowieść, prawda? To zaczynajmy.
Była końcówka czerwca albo może lipca. Jak to młodzi, co weekend, lubią sobie trochę poimprezować. Ale co się dziwić? XXI wiek do czegoś zobowiązuje, prawda? Jak zawsze Magda próbowała wyciągnąć Mell z domu, żeby się rozluźniła,pobawiła, potańczyła. Wydawałoby się, że Mell jest nieugięta, jednak dla spokoju, zwłaszcza swojego, zgodziła się. Nawet zdała się na swoją przyjaciółkę, żeby ją umalowała, uczesała oraz ubrała. Czuła, że będzie tego żałować. Po skończonej pracy, Magda zakrył jej oczy i zaprowadziła przed duże lustro w swoim pokoju. Stojąc przed nim odsłoniła jej oczy.
-O mój Boże. -Mell zaniemówiła. Stała jak słup soli patrząc się na swoje odbicie w lustrze.
-No nie? Perfekcyjnie mi to wyszło! -Magda była tak przejęta i zarazem podniecona efektem końcowym, że nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że może być inaczej. Ubrała ją w pudrową sukienkę, pantofelki w tym samym kolorze, zrobiła delikatny makijaż i z jej długich blond włosów zrobiła delikatne loki.
-Daj spokój, żartujesz sobie ze mnie? Widzisz jak ja wyglądam? Jak jakaś wypindrzona pacynka, idę to z siebie zdjąć. To bezsensu..
-Nawet się nie wygłupiaj. Daj mi 10 minut, wracam do Ciebie i jedziemy na wyczekiwaną imprezę, rozumiesz?
-Mhmm.. -Mell burknęła i przewróciła oczami. Usiadła na łóżku i stwierdziła, że skorzysta z tych 10 minut i dokończy czytać swoją rozpoczętą książkę. Nawet się nie obejrzała, a Magda była już z powrotem.
-Mell, halo! Wstawaj, jedziemy.
-Jak jedziemy? Czym? Z kim? -Mell patrzyła na przyjaciółkę badawczym wzrokiem delikatnie mrużąc swoje zielonkawe oczy.
-Mówiłam Ci, że Adrian po nas przyjedzie. -Magda przewróciła oczami i zachichotała. Mell uniosła brew do góry, wzruszyła ramionami i wyszła z domu zaraz za przyjaciółką. Mell wyobrażała sobie co muszą myśleć przechodnie patrząc na żywą lalkę porcelanową. Patrzyła się wzrokiem przepełniony złością na swoją towarzyszkę. Jednak nie minęło parę minut a znajomi Magda już pojawili się pod jej domem super wypasionym samochodem. Mell puknęła lekko Magdę w rękę i nachyliła się nad nią.
-Miał być TYLKO Adrian..-chrząknęła.
-Zmiana planów. Nie marudź tylko wsiadaj! -Przyjaciółka od razu rzuciła się na miejsce obok kierowcy, a Mell była zmuszona siedzieć między dwoma obcymi jej chłopakami. Widziała ich miny i wzroki na nią, dlatego przewróciła oczami i wsłuchała się w muzykę lecącą w radiu. Dziewczyna wiedziała, że to nie ędie krótka podróż, chociaż miejsce imprezy było niespełna 15 minut drogi.
Po dotarciu na wyznaczone miejsce wszyscy wysiedli z samochodu. Mell, widząc dom, który był cały przepełniony ludźmi z jej szkoły i paroma całkiem obcymi, wzięła głęboki oddech i podążała spokojnym krokiem za swoją przyjaciółką. Od razu przy wejściu została poczęstowana drinkiem. Po chwili widziała Magdę, która najwidoczniej wyglądała na zadowoloną. Jeszcze dobrze nie przekroczyła progu, a już wywijała na parkiecie tańcząc jakieś swoje zmyślone układy. Musiało to wyglądać naprawdę przekomicznie. Mell usiadła na pierwszej lepszej kanapie i patrzyła się na bawiących się ludzi wokół niej. Oczywiście, kilka osób próbowało ją wyciągnąć do tańca, jednak bezskutecznie. Po dłuższej chwili dosiadł się do niej jakiś chłopak. Miało może, nie wiem, z dziewiętnaście lat. Mell oczywiście zauważyła, że im bardziej się od niego odsuwa tym chłopak jest bliżej niej. Można by rzec, że czuła na sobie jego skraplany alkoholem oddech. Kiedy dziewczyna chciała wstać złapał ją za rękę i przyciągnął z powrotem do kanapy.
-Co Ty do cholery wyprawiasz? -Mell spojrzała na niego z nienawiścią.
-Nie udawaj. Przecież widzę, że Ci się spodobałem, ale spokojnie Ty mi też, maleńka. -widać było po nim, że musiał dużo wypić przed rozpoczęciem się samej imprezy.
-Maleńka? Chyba pomyliły Ci się osoby. -Mell wyrwała swoją dłoń i czym prędzej zwiała w kąt tak, aby jej nie zauważył. Bezskutecznie, przyszedł za nią.
-No nie daj się prosić, zatańczymy?
-Weź spadaj, nie mam ochoty, okay? -dziewczyna zaczęła przygryzać ze złości wargę. Młodzieniec zaczął przybliżać się do niej niemalże tak, jak chwilę wcześniej siedząc na kanapie. W sumie można powiedzieć, że na niej wisiał, a kiedy ta chciała go odepchnąć stał się jeszcze bardziej natarczywy. W pewnym momencie podszedł do nich chłopak, który od razu zwrócił uwagę Mell.
-Słuchaj, gościu. Nie słyszałeś co młoda dama powiedziała? Zwijaj się stąd.
-Bo co mi zrobisz? Pobijesz mnie? Ha, a to dobre! -Wtedy obrońca, jeśli można tak go nazwać, złożył dłoń w pięść i uderzył chłopaka w twarz. Ten niestety mu oddał celując w sam nos. W akcję wmieszało się pare innych osób i na tym się skończyło. Mell od razu poszła za nieznajomym.
-Cześć, nic Ci nie jest? To znaczy.. Nie musiałeś stawać w mojej obronie, poradziłabym sobie. -Mell delikatnie przygryzła swoją wargę i zwróciła wzrok na zakrwawiony i spuchnięty nos chłopaka. Wzięła jakiś ręcznik, zamoczyła w zimnej wodzie i mu podała. -Masz,powinno trochę załagodzić.
-Dzięki. A co do tego typka, musiałem. Znam go i wiem jaki jest. Nie odpuściłby Ci do końca imprezy dopóki by Cię nie zaciągnął strzelam, że do łóżka. Z takimi trzeba siłą, bo słowami nie trafisz. -chłopak wziął ręcznik i przyłożył do nosa. -Tak w ogóle to Michał jestem. -wystawił do dziewczyny rękę.
-Miło mi, Mell. -uścisnęła delikatnie jego dłoń.Ten chłopak miał w sobie coś, co jak nigdy spodobało się dziewczynie. Był wysokim szatynem z zielono piwnymi oczami, słodki uśmiech i cudowny głos, którego mogłaby słuchać godzinami, jednak otrząsnęła się, wiedziała, że to za wysoka liga.
-Bardzo ładnie wyglądasz. Jesteś nowa? Nie widziałem Cię tu nigdy. -Michał delikatnie uśmiechnął się do Mell.
-Nowa w sensie...? Aa, że na imprezach? Jednorazowy wyskok, nie jestem zwolenniczką zbytnio. -Mell zaśmiała się i za chwile chrząknęła rozglądając się nerwowo dookoła widząc poważną minę Michała. Nagle zaczęła lecieć wolna piosenka. Oczy Michała rozświetliły się.
-A może jednak dasz się skusić na jakiś taniec? -Uniósł brew do góry i spojrzał na dziewczynę.
-N-no.. Nie wiem. -Wzięła głęboki oddech. Nawet nie zdążyła się obejrzeć, a Michał porwał ją na parkiet. Położył ręce na jej talii, zaś ona oplotła swoje ręce wokół jego szyi. Wydawałoby się, że nic nie może popsuć tej chwili, jednak Mell ucieszyła się za szybko..
~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć kochani! Mamy to! Jest pierwszy rozdział po dawno napisanym prologu! Miałam już pisać dawno, ale chciałam, aby naszedł mnie jakiś pomysł, abym mogła napisac go spokojnie, siedząc w fotelu, przykryta kocem z kubkiem gorącej herbaty obok. Mam nadzieję, że Wam się podoba! W komentarzach piszcie co Wam się nie podobało, co muszę poprawić etc. Oczywiście rozdziały będą DŁUŻSZE, pierwszy jest taki jaki jest na próbę.
Jeśli macie jakieś pytania/zastrzeżenia możecie do mnie również napisać tutaj:
ASK.FM
ok czekam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
OdpowiedzUsuńi zajebisty rodział :D